Moja organizacja w 2017

by - January 08, 2017

W jaki sposób sama mam zamiar planować rok 2017? O tym własnie przeczytacie w dzisiejszym poście.

Organizer


Zaprojektowany przeze mnie planner roczny testowałam już w tamtym roku. Jego układ przeważnie bardzo mi odpowiadał. Z drobnymi odstępstwami na wypróbowanie innych technik (bujo, gotowe kalendarze, plannery z internetu) służył mi właściwie cały poprzedni rok. Samo wnętrze i układ pokażę wam w kolejnym poście, teraz natomist słów kilka o jego oprawie.

Samodzielnie wydrukowany planner rozcinam na pół, dziurkuję i wpinam do organizera. Jest to najwygodniejsza z opcji do tej pory przeze mnie przetestowanych. Konstrukcja segregatora pozwala mi kontrolować układ stron, dowolnie je przepinać, usuwać lub dodawać. Nienawidzę skreśleń i błędów w notatkach więc bez żalu wyciągam niepotrzebną stronę i zamieniam ją nową w razie potrzeby. Organizer z zapięciem to także świetny sposób na przenoszenie luźnych kartek, dokumentów. Wszystko wkładam za okładkę i wiem, że kartki nie będą pomięte po wyciągnięciu z torebki.

W tamtym roku dzielnie służył mi kwiatowy organizer A5 kupiony na Allegro. Był moim świątecznym prezentem w 2015 r. i wiedziałam, że to dobra inwestycja, nie tylko na jeden sezon. Praktycznie wcale się nie zniszczył, ale ...

... w 2017 moja niesłabnąca (a wręcz rosnąca) miłość do złota popchnęła mnie do zakupu kolejnego organizera. A jakże złotego! Dość długo szukałam takiego w Polsce - stacjonarnie oraz w sklepach internetowych - niestety wybór w tej kategorii jest bardzo ograniczony. Czasami też cena była zaporowa, bo jednak nie mam ochoty wydać dwóch stów na okładkę do kalendarza. Bardzo pomocne w tej sytuacji okazało się Aliexpress. Pokonałam moją niepewność i niechęć w stosunku do "chińskiego allegro" i szczęśliwie nie zawiodłam się. Nie dość, że znalazłam złoty organizer, do tego jeszcze w cenie, która bardzo ucieszyła moją kieszeń. Z darmową przesyłką w ciemno kliknęłam aukcję za trochę ponad 40 zł.

Druga miła niespodzianka to czas realizacji. Byłam w szoku, kiedy po tygodniu listonosz przyniósł moją przesyłkę. Nastawiłam się na 1-2 miesiące oczekiwania, a tu proszę. Tak więc nie taki diabeł straszny jak go malują.

Jakość wykonania organizera  jest zadowalająca. Nie wydaje mi się, aby eko-skóra szybko się zniszczyła. Design bardzo mnie przekonuje, a to przecież rzecz na której najbardziej mi zależało.



Notes

Wiele zadań, które potrzebuję rozpisać bardziej szczegółowo planuję w podręcznym notesie. W tym roku na pierwszy ogień poszedł najzwyklejszy zeszyt w kratkę. Nie byłabym sobą, gdybym go delikatnie nie podrasowała. Nieciekawą okładkę okleiłam pięknym papierem pakowym z Pepco. Domyślacie się w jakim kolorze? Bingo! Złoty w kropeczki. Moja wewnętrzna sroka raduje się, za każdym razem gdy biorę go do ręki.

Ponieważ notes i jego ozdobienie kosztowało mnie grosze nie mam w jego przypadku skrupułów. Notatki nie są kaligrafowane, strony przemyślane. To po prostu brudnopis, który szybko skończę i kupię/zrobię nowy. Rozwiązanie idealne dla papierniczego freaka :)






Smartfon - Google Calendar

Ostatnimi czasy nawet całkiem zaprzyjaźniłam się z kalendarzem Google. Długo nie wykorzystywałam go wcale, ale teraz nareszcie wiem jak to robić. Aplikację mam zainstalowaną i zsynchronizowaną na wszystkich urządzeniach z których korzystam w ciągu dnia. Oczywiście najczęściej jest to mój smartfon Sony Xperia Z1. Dzielnie służy mi od ponad 2 lat i nadal jestem z niego zadowolona.

Kalendarza Google używam głównie do przypomnień krótkoterminowych.Wszelkie pierdoły o których chcę być powiadomiona o konkretnej godzinie. Mogę nie zaglądnąć do mojego organizera, ale telefon w odpowiednim momencie zadzwoni i przypomni o zapłaceniu rachunków lub sprawdzeniu jakiejś wiadomości po powrocie z pracy.

Odległe wydarzenia jak np. zaplanowane wakacje lub spotkania również wpisuję do aplikacji. Są najczęściej powieleniem informacji z organizera, ale minimalizuję w ten sposób ryzyko przeoczenia ich. Doceniam też zalety płynące z synchronizacji wielu opcji i kont w Google. Wykupiony lot, o którym informację otrzymałam na Gmaila automatycznie wyświetli mi się w kalendarzu. To na prawdę świetna sprawa.




Oto  trzy podstawowe narzędzia, które pomogą mi w organizacji w 2017 roku. Nauczona doświadczeniem, już nie instaluję tysiąca aplikacji na telefonie, ani nie rozdzielam planowania na kilka kalendarzy. W moim wypadku im mniej tym lepiej. Planner jest głównym narzędziem, które wspieram jedynie notesem i aplikacją na smartfonie.

Jestem bardzo ciekawa jakie są wasze plany na organizację w nadchodzącym roku? Czym będziecie się posługiwać?

Jeśli jeszcze nie zdecydowaliście, to może przypadnie wam do gustu jeden z plannerów do druku, które opublikowałam do pobrania? Poniżej linki:




Podobne w tej kategorii

2 comments

  1. Moja przyjaciółka uwielbia takie plannery i taką organizację czasu. Ja swój najlepszy planner mam w glowie :) zawsze chciałam coś zapisywać, ale szybko mnie to nudziło... ale, nigdy nie mówi nigdy! :) Pozdrawiam!

    ReplyDelete